Stoisz na dole stoku i patrzysz na jedną grupę. Jedno dziecko hamuje już pewnie, drugie dopiero uczy się pługa, a trzecie jedzie za szybko, bo nie chce zostać w tyle. Łatwo wtedy pomyśleć, że szkółka źle dobrała poziom. Tymczasem różne tempo nauki w jednej grupie, także przy dzieciach w podobnym wieku, jest zupełnie zwyczajną sytuacją. Ważniejsze od samego faktu jest to, jak szkółka sobie z nią radzi.
Dlaczego dzieci uczą się w różnym tempie?
Na to, jak tydzień przebiegnie na stoku, wpływa znacznie więcej niż sprzęt i pogoda. Liczą się wcześniejsze doświadczenie, pewność siebie i umiejętność skupienia, a także zmęczenie. Czasem o postępach decyduje to, czy dziecko dobrze spało i czy nie marzną mu ręce.
Dwoje ośmiolatków może być na zupełnie innym etapie. Jedno dopiero oswaja się z wyciągiem, drugie kontroluje prędkość na niebieskiej trasie. Jeśli trafią do jednej grupy tylko dlatego, że mają tyle samo lat, instruktor prowadzi zajęcia pod uśredniony poziom, a nie pod konkretne dziecko.
Dlatego dobra szkółka narciarska dla dzieci (zobacz ofertę Zgorky – szkółka narciarska Włochy) nie opiera się wyłącznie na wieku. Patrzy, jak dziecko jeździ i dzieli grupy według jasno opisanych poziomów.
Wiek to punkt startu, nie gotowy plan zajęć
Wiek pomaga wybrać format zajęć, na przykład przedszkole, grupę dziecięcą albo lekcje indywidualne, ale nie zastępuje sprawdzenia umiejętności. W modelu Zgorky przedszkole bywa otwarte od około czwartego roku życia, a starsze dzieci uczą się w grupach podzielonych według poziomu.
Rodzicowi pomaga tu proste rozróżnienie. Dziecko, które zaczyna od zera albo ma za sobą kilka lekcji, uczy się inaczej niż to, które wraca na stok po dwóch sezonach. Dziecku nieśmiałemu często łatwiej zacząć indywidualnie, a to, które już dobrze hamuje, w grupie początkującej szybko się nudzi.
Warto więc porozmawiać o tym jeszcze przed zapisem. Inaczej łatwo wybrać turnus dopasowany tylko do wieku, który na stoku nie będzie pasował do prawdziwego tempa nauki.
Co robi szkółka, gdy tempo w grupie się rozjeżdża?
Pierwszą sprawą jest wielkość grupy, bo hasło o małych grupach niewiele mówi bez konkretnej liczby. Zgorky prowadzi zajęcia zwykle do czterech-pięciu osób w przedszkolu i do około ośmiu-dziewięciu w grupach dziecięcych. Im mniej dzieci przypada na instruktora, tym łatwiej poprawić zjazd od razu, a nie dopiero na dole trasy.
Drugą sprawą jest podział na poziomy. Zamiast ogólnych opisów z ankiety szkoła używa czytelnych ram, a u Zgorky są to poziomy mocy od 0 do 4. Nie chodzi o to, żeby zamienić ferie w egzamin. Dzięki nim instruktor, dziecko i rodzic mówią o umiejętnościach tym samym językiem, czyli o hamowaniu, kontroli prędkości, wyciągach i samodzielności.
Trzecią sprawą jest sprawdzenie poziomu pierwszego dnia. Ankieta wypełniona przed wyjazdem to dopiero początek, a na śniegu czasem okazuje się, że grupę trzeba zmienić. Dzieje się to spokojnie i z myślą o bezpieczeństwie oraz postępach dziecka. Jeśli szkoła tego nie przewiduje, różnice w tempie zostają w jednej grupie na cały tydzień.
Czego nie załatwi sama lokalizacja w Alpach?
Nawet najlepszy ośrodek nie wyrówna tempa nauki, jeśli grupa jest zbyt duża albo poziomy są pomieszane. Lokalizacja daje teren i wygodną logistykę, ale o tym, jak dziecko się uczy, decyduje organizacja zajęć. Liczą się wielkość grupy, podział na poziomy, język, w którym instruktor się komunikuje, i doświadczenie kadry w pracy z dziećmi.
Dlatego przy wyborze szkółki warto zadawać konkretne pytania. Ile dzieci maksymalnie jest w grupie? Jak wygląda sprawdzenie poziomu? Czy zajęcia są po polsku i jakie uprawnienia mają instruktorzy? Same zapewnienia o dobrej zabawie niewiele mówią o tym, jak naprawdę wygląda praca na stoku.
Jak podejść do zapisu, gdy dzieci różnią się tempem?
Przed feriami warto opisać umiejętności dziecka własnymi słowami. Co już potrafi, czego się boi i ile sezonów ma za sobą? Na tej podstawie łatwiej wybrać format zajęć, czyli przedszkole, grupę poziomową albo lekcje indywidualne. Na miejscu dobrze zostawić szkole przestrzeń na korektę grupy pierwszego dnia.
Różne tempo nauki w jednej szkółce nie jest wadą. Problemem byłoby założenie, że wszystkie dzieci w tym samym wieku uczą się tak samo.
#Artykuł Sponsorowany


