Kto przejeździł sezon na Skrzycznem i Czyrnej, prędzej czy później patrzy dalej na południe: Livigno, Bormio, Madonna di Campiglio, Val Gardena. Połączenia lotnicze z Polski są w sezonie, skipassy da się kupić z wyprzedzeniem. Najmniej oczywisty okazuje się odcinek między halą przylotów a pierwszym wyciągiem.
Gdzie lądujecie i ile naprawdę zostaje drogi
Wizz Air i Ryanair dowożą narciarzy głównie do Mediolan-Bergamo (Orio al Serio) i Mediolan-Malpensa. Oba lotniska leżą na nizinie — do włoskich stoków zostaje jeszcze kawał drogi, i to drogi górskiej:
- Bergamo → Livigno — przez przełęcze, z podjazdem na Foscagno; zimą czas przejazdu zależy od warunków na drodze i potrafi się mocno wydłużyć.
- Malpensa → Bormio — dolina Valtellina, droga jednopasmowa na długich odcinkach.
- Bergamo → Madonna di Campiglio — przez Val Rendena, ostatnie kilometry stromo w górę.
- Malpensa → Val Gardena, Dolomity — wariant najdłuższy z całej listy, praktycznie cały dzień w drodze.
Różnica wobec dojazdu w Beskidy jest zasadnicza: tam auto zostawiacie pod wyciągiem po dwóch godzinach. Tu dzień przylotu to pełny dzień transportu, i trzeba go zaplanować tak samo świadomie jak sam narciarski tydzień.
Sprzęt — główny problem logistyczny
Z nartami lub deską sprawa wygląda inaczej niż z walizką. Przy czterech osobach to cztery pokrowce, cztery pary butów i cztery plecaki — objętość, która nie wchodzi do zwykłego auta osobowego i której nie da się wygodnie przesiadać między autobusem a pociągiem.
Stąd praktyczna zasada: liczcie bagaż objętościowo, nie sztukowo, i podajcie realną liczbę pokrowców przy rezerwacji dojazdu, a nie na miejscu. Przewoźnik może wtedy zawczasu dobrać pojazd z zapasem miejsca, zamiast improwizować na parkingu.
Trzy warianty dojazdu
Autobus skiowy. W sezonie kursują przewoźnicy obsługujący trasę z lotnisk do największych ośrodków. Najtańsze rozwiązanie, ale z rozkładem: jeśli lot ma opóźnienie, autobus nie czeka, a kolejny bywa dopiero następnego dnia.
Wynajem auta. Daje swobodę w ciągu tygodnia, lecz zimą we Włoszech dochodzą rzeczy, o których łatwo zapomnieć: sezonowy obowiązek opon zimowych lub łańcuchów, który na drogach górskich zależy od regionu i lokalnego rozporządzenia, opłaty drogowe, parking w ośrodku, a w Livigno dodatkowo status strefy bezcłowej z własnymi zasadami. Po całym dniu podróży i przelocie jazda serpentynami po ciemku to także kwestia bezpieczeństwa.
Transfer prywatny. Sens ma przy grupie i sprzęcie: kierowca czeka w hali przylotów, sprzęt pakuje się raz, a cena jest znana przed wyjazdem i nie rośnie przez korki. Przy opóźnionym locie liczy się to, ile bezpłatnego oczekiwania przewoźnik wlicza w cenę — warto sprawdzić to przed rezerwacją. Jedziecie pod wskazany adres, a nie na przystanek w centrum ośrodka — z nartami i butami to różnica odczuwalna po całym dniu podróży. Czy wyjdzie taniej od autobusu, zależy od liczby osób i trasy; warto po prostu porównać wycenę dla swojej grupy.
O co zapytać przed rezerwacją
- Czy cena jest stała za pojazd. Taksówka na licznik w górach to loteria.
- Czy kierowca monitoruje lot. Zimą opóźnienia są regułą, nie wyjątkiem.
- Czy zmieści się sprzęt. Podajcie liczbę pokrowców i butów, nie „kilka bagaży”.
- Do kiedy można bezpłatnie odwołać. Wyjazd potrafi przestawić pogoda albo choroba jednej osoby z grupy — sprawdźcie termin i formę zgłoszenia.
Jednym z przewoźników obsługujących ten kierunek jest UboTransfer: własna flota w Mediolanie, przejazdy z Malpensy, Linate i Bergamo do miasta, nad jeziora i w Alpy. Cena podawana jest z góry za pojazd, kierowca śledzi lot, a w cenę wliczona jest godzina bezpłatnego oczekiwania. Rezerwację można bezpłatnie odwołać do 48 godzin przed podstawieniem — zgłoszenie przyjmowane jest wyłącznie w formie pisemnej, mailem. Strona działa po polsku. Dla porównania stawek za pojazd na krótkich trasach: z Linate do centrum Mediolanu od 69 €, z Malpensy od 100 €, z Bergamo od 109 €; wycenę konkretnego przejazdu w góry pokazuje formularz na stronie.
Kolejność, która oszczędza dzień
- Najpierw ośrodek, potem lotnisko — tańszy lot bywa droższy w czasie.
- Sprawdźcie, czy dojazd jest pod obiekt, czy do centrum ośrodka. Z nartami to różnica.
- Rezerwujcie transport razem z noclegiem. W ferie dostępność kończy się wcześniej niż promocje.
- Zostawcie zapas na pierwszy dzień. Nikt nie jeździ dobrze po ośmiu godzinach w drodze.
Szczyrk uczy jednego: najlepszy dzień na stoku to ten, przed którym się wyspaliście. Z włoskimi Alpami jest tak samo — tylko dzień zerowy trwa dłużej i trzeba go policzyć.
#Artykuł Sponsorowany


